RJ #14 W krainie emocji. Rozmowa z Małgorzatą Musiał.

Jak radzić sobie z emocjami dziecka? Emocje to temat rzeka. Tak szybko i łatwo tracimy nad nimi kontrolę.
Żeby poznać swoje dziecko trzeba być uważnym na jego potrzeby. Bo to one – potrzeby, kryją się pod kołderką emocji i są ściśle z nimi powiązane.

Zatem jak możemy pomóc dziecku radzić sobie z wyrażaniem emocji? Najpierw musimy sami poradzić sobie z naszymi emocjami. Dzieci nas obserwują i poprzez modelowanie pokazujemy dzieciom odpowiednie strategie radzenia sobie ze złością, smutkiem czy radością. Oby ta ostatnia emocja towarzyszyła nam jak najczęściej.

W dzisiejszym odcinku Małgosia Musiał autorka książki „Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny” poprowadzi nas przez świat emocji.

Listen to „Odcinek 14 – W krainie emocji. Rozmowa z Małgorzatą Musiał” on Spreaker.
Poniżej znajdziesz linki wspomniane w odcinku:

TEMATY PORUSZANE W DZISIEJSZYM ODCINKU

  • Czym są emocje?
  • Po co nam emocje?
  • Jak rozpoznawać emocje?
  • Jaki wpływ na zdrowie mają emocje?
  • Jak radzić sobie z własnymi emocjami?
  • Jak radzić sobie z emocjami dziecka?
  • Polecane książki o emocjach dla dzieci
  • Polecane książki o emocjach dla dorosłych


TRANSKRYPCJA

RJ #14 – W krainie emocji. Rozmowa z Małgorzatą Musiał.

Poniżej znajdziesz zapis czternastego odcinka podcastu Rodzicem Jestem – „W krainie emocji. Rozmowa z Małgorzatą Musiał.”

Ściągnij transkrypt w formie PDF.


Cześć!

Witamy Cię w podcaście Rodzicem Jestem.
Nazywam się Sylwia, a ja jestem Ola.

Jeśli chcesz zmienić swoje życie rodzinne na lepsze to zostań z nami. Opowiemy Ci jak czerpać więcej radości z bycia rodzicem i nie odejść od zmysłów. Pokażemy narzędzia, które wykorzystujemy, by budować lepsze relacje w swojej rodzinie. Zdobywaj z nami wiedzę na temat rozwoju, a także korzystaj z praktycznych wskazówek oraz gotowych rozwiązań rekomendowanych przez pedagogów i psychologów dziecięcych.

To co wchodzisz w to? Zapraszamy!


Temat i gość odcinka – jak radzić sobie z emocjami dziecka i Małgosia Musiał

Ola: Odpowiedzią na Twoje oczekiwania jest 14 odcinek podcastu o emocjach. Gość dzisiejszej rozmowy jest wyjątkowy z co najmniej kilku powodów.

Małgorzata Musiał na co dzień zajmuje się wspieraniem rodziców prowadząc warsztaty dotyczące wychowywania i udzielając indywidualnych konsultacji rodzicielskich. Od 2 lat jest mediatorką NVC (Porozumienia bez Przemocy) oraz mentorem grup SAFE. Z wykształcenia jest pedagogiem, a prywatnie mamą trójki dzieci. Prowadzi blog Dobra Relacja. Małgorzata Musiał jest autorką książki “Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami współczesnej rodziny”.

Książka Małgosi była jedną z pierwszych pozycji, którą uznałyśmy za wartą uwagi. Z tego też powodu omówiłyśmy najważniejsze zagadnienia w niej poruszane w 4 odcinku naszego podcastu. Jako autorka książki była jedną z pierwszych recenzentek naszego podcastu.

Temat emocji jest nam bardzo bliski i nikt tak dobrze nie odpowiedziałby na intrygujące nas pytania jak ekspertka od MAŁYCH WIELKICH EMOCJI, czyli Gosia.

Bardzo długo czekałyśmy na ten wywiad, tym bardziej cieszymy się, że już dziś możemy podzielić się  z Tobą tym cudownym, pełnym pozytywnych emocji i trudnych pytań materiałem.

Podziękowanie za opinię na iTunes

Zanim zaprosimy Cię do wysłuchania tego odcinka chciałyśmy bardzo podziękować Markowi Opaska, który zostawił swoją opinie o naszym podcaście na iTunes.

Marek napisał:

Dwie kobiety, jeden punkt widzenia. Ten podkast polecam zarówno mamom jak i tatom. Interesujący goście i autorki, które przekazują porady na temat wychowania dzieci, bazując również na własnych sukcesach i porażkach. Podkast odpowiadający na codziennie wyzwania, z jakimi mogą mierzyć się rodzice.

Dziękujemy Ci Marku raz jeszcze. Każda opinia jest dla nas bardzo ważna, bo dzięki niej możemy docierać do większej ilości słuchaczy i odpowiadać na Wasze potrzeby.

Jeśli Tobie też podoba się to co robimy, zostaw swoją opinię na iTunes. Na naszej stronie Rodzicem Jestem w zakładce zacznij TU znajdziesz instrukcję jak to zrobić krok po kroku.

A teraz już zapraszam Cię do świata emocji, w który zabierzemy Cię z Małgosią Musiał.


Skąd dowiedziałyśmy się o Gosi Musiał?

Sylwia: Zanim przejdziemy do dzisiejszej rozmowy chciałam podziękować Ci za przyjęcie zaproszenia do naszego podcastu. Chciałam powiedzieć dwa słowa na temat tego jak trafiłyśmy na Twoją osobę.

Jeszcze długo zanim postanowiłyśmy z Olą, że będziemy nagrywać podcast, w nasze ręce wpadła Twoja książka “Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny”. Jest to jedna z książek po którą nadal chętnie sięgamy. Zajmuje ważne miejsce w naszej biblioteczce obok takich książek jak “Pozytywna Dyscyplina” Jane Nelsem czy “Dodaj mi skrzydeł” Joanny Steinke-Kalembki.

Książka jest takim drogowskazem jak można podejść do rodzicielstwa nie korzystając z kar i nagród. Właśnie tej Twojej książce poświęciłyśmy jeden z odcinków naszego podcastu, a w konsekwencji jesteś dzisiaj naszym gościem.

Emocje i ich rola

Dzisiaj jednak nie o książce chciałam z Tobą rozmawiać, a o emocjach. To ważny temat. Małgosiu, czym są emocje i do czego ich potrzebujemy?

Gosia: Zacznę od tego, że powiem jak ja je rozumiem, ponieważ definicji jest tak mnóstwo i nie wiem cały czas czy ustalono coś wspólnego dla różnych ujęć. Podoba mi się źródłosłów, tzn. pochodzą z łacińskiego “emowere” czyli ”poruszać”. Rzeczywiście emocje to jest coś takiego co nas porusza do działania.

Emocje, a potrzeby

Z tym wiąże się bardzo mocno aspekt “Porozumienia bez przemocy”, czyli tego, że emocje są dziećmi potrzeb i mówią o naszych potrzebach. To mi się świetnie łączy. To emocje są tym co porusza nas do tego, żebyśmy zatroszczyli się o ważne dla nas w danym momencie potrzeby. One są takim wskaźnikiem.

Kiedy ja mam jakieś ważne potrzeby niezaspokojone to będę doświadczać nieprzyjemnych emocji. Smutek, rozczarowanie, niepokój, gniew, frustracja, bezsilność.

Kiedy mam zaspokojone potrzeby to z kolei będę doświadczać tych przyjemnych emocji takich jak radość, szczęście, błogość, spokój, satysfakcja.

Emocje – neutralny wskaźnik

Same emocje nie są pozytywne czy negatywne, a są neutralnym wskaźnikiem tego w jakim ja się znajduję miejscu jeśli chodzi o zaspokojenie moich potrzeb. To jest tak jak ja emocje widzę i jak na nie lubię patrzeć.

Emocje – nawiązywanie relacji na głębszym poziomie

Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, która też mi się przy tym temacie wyświetla. Bez emocji nie bylibyśmy w stanie nawiązywać relacji z innymi ludźmi na takim głębszym poziomie. Moglibyśmy na poziomie jakiś interesów takich jak “ja coś to tobie, a ty mi”.

Jeśli jednak chcemy wchodzić w głębokie relacje, bliskie, zakładające sporą dozę intymności to emocje są tutaj niezbędne, żebyśmy mogli rozumieć siebie i drugiego człowieka oraz budować te relacje na dużo głębszym poziomie niż na codzień z większością ludzi to się odbywa. Chociaż w tych powierzchownych relacjach są też nam potrzebne. Jak chcemy wejść głębiej to one stają się niezbędne.

Porozumienie bez przemocy (NVC)

Sylwia: Czyli bez emocji po prostu nie da się żyć, są nam niezbędne do życia. Małgosiu, wspomniałaś również o “Porozumieniu bez przemocy”. Czym jest NVC?

Gosia: To jest takie podejście, nie tyle stworzone przez Marshala Rossenberga, ile przez niego opisane, które zakłada, że wszyscy ludzie działają z pięknych potrzeb. Te potrzeby tak jak emocje są neutralne i są zawsze piękne. Natomiast, żeby zaspokoić te potrzeby czasami wybieramy nie piękne strategie, niełatwe dla innych, raniące, trudne, czasami sprzeczne z prawem strategie. Oczywiście nie wszystkie muszą być takie negatywne jak ja tutaj teraz opisałam, ale mogą się wśród tych strategii pojawić i takie. To na podłożu dobieranych strategii pojawiają się różne konflikty między ludźmi i tak dalej i tak dalej. Natomiast sednem jest to, że wszyscy działamy zawsze z pięknych potrzeb, nawet jeśli zachowujemy się w trudny sposób. To w takim skrócie.

Różnica między uczuciami, a emocjami

Sylwia: Dużo mówimy o uczuciach, o emocjach – w jaki sposób możemy odróżnić te dwa pojęcia od siebie?

Gosia: Psychologia to rozróżnia, jednak ja nie robię takiego rozróżnienia. W mojej pracy nie jest to tak istotne. Emocje są czymś chwilowym, czymś co się pojawia trochę jak fala. Znawcy mówią, że taka fala, taka emocja przeciętnie trwa około 90 sekund. Mamy potem uczucia, które są bardziej trwałe. Niektórzy mówią, że są bardziej związane z aktem woli, że my decydujemy się, podejmujemy jakieś decyzje, żeby w tych uczuciach wytrwać. No i mamy nastroje, które są już takimi kilkutygodniowymi stanami, które możemy odczuwać. Przy okazji nastrojów możemy odczuwać jakieś emocje, które mogą być nawet trochę odbiegające od danego nastroju. Generalnie mogę mieć nastrój trochę bardziej uderzający w smutne tony, depresyjne, a jednocześnie kilka razy w ciągu tych kilku tygodni mogę poczuć przypływ radości czy zabawy, wesołości. Nastrój to jest coś co będzie się utrzymywało po tygodniu w obrębie jakiegoś tonu emocji. Tak bym to chyba nazwała. Czyli to może być dobry, pozytywny nastrój  albo taki związany z przygnębieniem, bezsilnością, smutkiem.

Rozpoznawanie emocji zanim się pojawią – sygnały z ciała

Sylwia: Jeśli emocja to około 90 sekund to czy jesteśmy w stanie rozpoznać własne emocje zanim one dają nam o sobie znać?

Gosia: To jest jeden z kluczowych aspektów pracy z emocjami, żeby umieć je wyłapywać wcześniej. Z racji tego jak zbudowany jest nasz mózg to zanim sobie zdamy sprawę z jakiejś emocji to rzeczywiście ona może być już falą wznoszącą się na samym szczycie. To co nam mówi wcześniej, że coś się dzieje to są nasze sygnały płynące z ciała. Ja jeszcze mogę nie wiedzieć, że czuję się sfrustrowana, bezsilna albo, że jestem bardzo podekscytowana. Natomiast coś w moim ciele mi mówi – pocą mi się dłonie, mam sucho w ustach, motyle w brzuchu, miękkie kolana i tak dalej. To są moje sygnały, które mówią mi o tym, że ta fala idzie. Jeżeli ja jestem wyczulona na to, jestem uważną obserwatorką, lubię się ze swoim ciałem i tym co ono mi mówi, to ja to szybko wyłapię. Wyłapię nawet takie bardzo subtelne sygnały. Będę w stanie zadecydować gdzie skierować tą falę i jakie działania podjąć, żeby nie dać się temu ponieść, żeby móc to odczuwać w pełni, bo nie chodzi o to, żeby to negować i gdzieś przysypywać. Chcę odczuwać tą emocje i jednocześnie pozostać w takiej mocy decyzyjnej co z tym zrobię. To jest jeden z pierwszych kroków i za każdym razem kiedy zapraszam rodziców, bo pracuję z rodzicami do tego procesu przyglądania się emocjom to rzeczywiście sygnały z ciala mają tam bardzo ważne miejsce.

Sposoby na rozpoznawanie emocji dziecka przez rodzica

Sylwia: Mówisz, że uważność wspomaga w nas proces rozpoznawania naszych emocji. A co z innymi? W jaki sposób możemy jako rodzice rozpoznawać emocje dziecka?

Gosia: To jest coś takiego co nam pomaga zrozumieć drugą osobę kiedy my sami ze swoimi emocjami jesteśmy za pan brat. Rozumiemy je. Więc kiedy przychodzą rodzice do mnie na warsztaty, żeby pomóc dzieciom radzić sobie z emocjami to jedną z pierwszych rzeczy jaką się zajmujemy jest to, że żeby kogoś wspierać to trzeba umieć zrobić to dla siebie. Jeżeli ja chcę rozpoznawać emocje dziecka, chcę wspierać dziecko w przeżywaniu tych emocji to ja najpierw potrzebuję zająć się swoimi, nie bać się ich. Wcale nierzadki mechanizm kiedy nie pozwalam swojemu dziecku płakać, bo sama nie jestem oswojona ze swoim płaczem. Czyli załóżmy, że moim doświadczeniem było, że kiedy płakałam to od razu mnie pocieszano i ja nie wiem jak to jest płakać, doświadczać smutku. To jest taka emocja jakiej ja nie znam, boję się jej i nie chcę jej oglądać u innych. Może być też druga postawa – kiedy ja bardzo często doznawałam smutku i nikt mnie w tym nie wspierał, nie doznawałem pocieszenia. To była emocja, która mnie wszechogarniała. Ja też nie będę chciała, żeby moje dziecko to czuło, bo mnie to kontaktuje z tym doświadczeniem. To doświadczenie we mnie odżywa. Takiej bezsilności, tego przerażenia wobec tej emocji, zapadania się w nią. Kiedy my chcemy pomagać dzieciom rozpoznawać te emocje i rzeczywiście być wsparciem, a nie jeszcze dokładać, to wiem, że to trąci trochę banałem i jednocześnie myślę, że to jest miejsce, żeby to powiedzieć. Potrzebujemy zająć się najpierw sobą. Rozpoznawać to u siebie i być gotowym obcować ze wszystkimi emocjami nawet jeżeli czasami jest nam trudno..

Radzenie sobie ze złością dziecka

Sylwia: Czasami się nam wydaje, że to takie proste, a mimo to często zapominamy, że to my naszym zachowaniem modelujemy zachowanie dziecka. Jeśli już jesteśmy przy modelowaniu to trafiają do Ciebie rodzice dla których najczęstszym problemem jest prawdopodobnie złość dziecka. W jaki sposób mama czy tata może wspierać swoje dziecko, które sobie nie radzi z tą trudną emocją?

Gosia: Trochę się powtórzę, bo rzeczywiście jest tak, że pierwszą rzeczą, którą warto zrobić to przyjąć, że one są. Myślę, że to bardzo często utrudnia rodzicom i mi również to utrudnia. Emocje to był pierwszy obszar w moim rodzicielstwie, którym się zajęłam. Nasz syn ma już prawie 14 lat. To już jest druga dekada jak ja się tym zajmuję.  Jednocześnie cały czas mimo niemałej wiedzy na ten temat i doświadczenia to cały czas się konfrontuję z tym, że nie chcę żeby moje dziecko się złościło w pewnym momencie. Myślę sobie, że to jest za często, albo nie ma o co, że bez przesady. To są te momenty, w których mi jest najtrudniej je wesprzeć, pomóc, stanąć obok, a nie naprzeciwko niego. Nie być w różnych ocenach dotyczących jego zachowań tylko patrzeć z taką miłością, że to jest jego sposób wyrażania tego co się w nim dzieje. Ten sposób może jest trudny w danym momencie, a jednocześnie jest jedyny dostępny. Czy mamy przestrzeń na to, aby taki sposób pozostał czy chciałabym pomóc mojemu dziecku wyrażać to jakoś inaczej, bo to albo nie jest wspierające dla niego albo dla kogoś z otoczenia. To wszystko naprawdę zaczyna się w tym pytaniu o moją intencję. Czy ja tam idę wesprzeć naprawdę czy idę zadziałać tak, żeby ono przestało. Często pracuję z rodzicami, którzy nie są osobami, które przyszły pierwszy raz się dopiero dowiedzieć czegoś o emocjach.  To są rodzice, z którymi ja się na przykład spotykam już od pewnego czasu, jesteśmy z tego samego miasta albo przyjeżdżam do nich. Oni czytają, słuchają, warsztatują, a i tak stają wobec takiego swojego przekonania często nieuświadomionego, że jak powiem to i tamto to, to dziecko przestanie. To jest takie oczekiwanie. Ja pamiętam jak mój syn miał 1,5 roku i my chodziliśmy z mężem na szkołę rodziców i wychowawców. To taki program w oparciu o książki Mazlish i Faber, które są w prawie każdym domu – “Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały”. Na tych warsztatach była jakaś strategia, która zakładała dawanie tej empatii, czyli nazywanie tych emocji i tam było opisane jaką postawę ciała przyjąć. Czyli, żeby przy małym dziecku kucnąć i być takim otwartym, nie krzyżować rąk, żeby nawiązać kontakt wzrokowy. Ja pamiętam jak dzisiaj kuchnię w której jesteśmy i kiedy syn się dopomina chrupek, których akurat nie mamy. Myślę sobie – to jest ten moment, przećwiczę czy to działa. Więc robię wszystko książkowo. Kucam do niego, patrzę na niego, mam tą otwartą postawę ciała i mówię do niego: “jesteś zawiedziony, że nie ma chrupek”. Na to on się osłania ode mnie rękami i krzyczy: “nie,nie!!!” i cofa się. Więc ja sobie myślę – “jaka ściema, to wcale nie działa”. Co ja założyłam? Założyłam, że ja to powiem, a on na to: “tak mamo, jestem zawiedziony, jak dobrze, że mnie rozumiesz”. To jest coś takiego z czym ja bardzo często spotykam na warsztatach z rodzicami . My się potem często z rodzicami warsztatującymi śmiejemy z tego, że tak jest. Czasami się nie śmiejemy, bo czasami jest nam smutno kiedy to odkrywamy. Jednak rzeczywiście to jest tak, że to wciąż i wciąż wraca – jak bumerang. Przekonanie, że ja powiem lub zrobię coś i ty przestaniesz czuć to co czujesz. Czyli jeżeli ja jestem w takim przekonaniu to nie jestem w stanie wspierać mojego dziecka. Chociażbym nie wiem jak nauczyła się strategii. Wszystko zaczyna się od tego, że ja chcę być w gotowości i przejść z tobą przez tą emocję. Ja nie zawsze jestem w stanie to zrobić. Ja czasami nie mam zasobów. Czasem sobie myślę: “to jest przeginka, niech ktoś inny to weźmie”. Ja też mam prawo do tego. Jednak jeśli wiem, że tak mam to ja się nie pcham tam z jakimś orężem, żeby coś zdziałać. To jest dla mnie moment, żeby się wycofać.


To był podcast Rodzicem Jestem. Dziękujemy za wysłuchanie. Po więcej zapraszamy na fanpage Rodzicielski Drogowskaz, stronę podcastu www.rodzicemjestem.pl oraz blog www.rodzicielskidrogowskaz.pl. Jeśli spodobał Ci się podcast zostaw swoją opinię na iTunes. Dzięki temu będziemy wiedzieć, że to co robimy ma sens. Do usłyszenia!

 

Dodaj komentarz